Magiczne Lofoty

Niedaleko za kołem podbiegunowym, na burzliwych wodach Morza Norweskiego znajdują się Lofoty. Piękne i groźnie wyglądające szczyty gór wpadające do morza, głębokie fiordy, piaszczyste plaże i miliony ptaków nadają temu miejscu magiczny charakter.

Archipelag oddalony jest od Polski ok. 3000 km, ale nie stanowi to bariery dla miłośników pięknych krajobrazów, ryb, zorzy czy dnia polarnego.

Lofoty mają ponad 100 km długości i składają się z dziesiątek wysp i wysepek. Największe z nich (Moskenesøy, Flakstadøy, Vestvågøy, Austvågøy) połączono ze sobą mostami. Na południe od nich leży wyspa Vaerøy, na której spotkać możemy m.in. głuptaki i maskonury, a za nią zupełnie płaska wysepka Røst.

Jak tam dojechać

Na Lofoty, jeżeli dobrze poszukamy, dolecimy w kilkanaście godzin. Z Oslo do Bodø, które jest głównym miejscem przesiadkowym w drodze na Lofoty, lot trwa ok. 1,5 godziny, potem należy doliczyć jeszcze czas na lot do Leknes (ok. 20 minut). Możemy też wybrać się helikopterem na ostatnią wypę archipelagu – Værøy.

Drugą wersją jest statek. Do wyboru mamy wycieczkowiec rozpoczynający swój rejs w Bergen, a kończący na Nordkappie, który płynie wzdłuż całego wybrzeża, zahaczając również o Lofoty. Jest to bardzo ekskluzywna wersja dla zamożnych i mających dużo czasu, bowiem wycieczkowiec zatrzymuje się w większych portach, umożliwiając turystom kilkugodzinne zwiedzanie okolic. Lepszą opcją wydaje się więc prom z Bodø, który pływa do większych miejscowości na Lofotach.

I oczywiście możemy pojechać samochodem lub motocyklem, a wybór drogi uzależnić od charakteru naszej wycieczki.

Niezależnie od tego, jakim środkiem transportu dostaniemy się na archipelag, każda z tych opcji jest odpowiednia, bo jest co podziwiać.

W tym groźnym i niedostępnym krajobrazie znajdziemy bowiem zaciszne jeziora i fiordy, nad brzegami których znajdują się setki wiosek rybackich. To one nadają charakter tej części Norwegii. Niektóre z nich ze względu na zachowany od stuleci charakter (np. osady Henningsvær i Nusfjord) objęte są ochroną, stanowią bowiem skansen norweskiego budownictwa drewnianego.

Podróż przez Lofoty 

Zaczynając podróż od strony Narwiku przez cały czas będziemy zaskakiwani zmieniającymi się, jak w kalejdoskopie widokami, które wręcz zapierają dech w piersiach.

Proponujemy czasem jednak zrobić przerwę w podróży i podziwiać kolejne zabytki architektury. W Kabelvåg zobaczyć można np. największy drewniany kościół na Lofotach (drugi pod względem wielkości w Norwegii), który może pomieścić nawet do 1200 wiernych, muzeum Lofotmuseet z olbrzymią kolekcją łodzi i kutrów rybackich oraz poznać historię połowów dorsza. Dalej znajduje się Muzeum Wikingów Lofotr w Borg z największym domem-siedliskiem o długości 83 metrów, który należał do jednego z najsilniejszych wodzów w Norwegii Północnej, Fiskeværmuseum – imponujący skansen, w którym można podziwiać stare zabudowania rybackiej osady i Lofoten Tørrfiskmuseum (Muzeum Dorsza).

Przez cały archipelag prowadzi kręta, wąska, ale malownicza droga E10. Na jej końcu leży miejscowość o nazwie Å. To już koniec cywilizowanego świata i koniec drogi E10, ale nie koniec atrakcji. Na ostatniej wyspie archipelagu – Moskenesøy – działają wypożyczalnie rowerów i kajaków, a miejsc do uprawiania tych sportów jest naprawdę dużo. Reine Adventure organizuje nawet kursy dla zainteresowanych pływaniem kajakiem po morzu, a także piesze wycieczki z przewodnikiem w góry lub na narty.

Przyroda nade wszystko

Od końca maja do połowy lipca możemy podziwiać polarny dzień, z którym początkowo nasz organizm nie będzie potrafił sobie poradzić. Będziemy nadaktywni, trudno będzie nam usnąć, po prostu stracimy poczucie czasu…

Ciekawym doświadczeniem o tej porze roku może być natomiast piesza wycieczka, wielorybie safari organizowane w nocy czy wędkowanie.

Zupełnie innym zjawiskiem, które możemy zaobserwować w Północnej Norwegii jest noc polarna, czyli czas gdy Słońce przebywa poniżej linii horyzontu przez 24 godziny na dobę.

W zależności od szerokości geograficznej jest to kilka tygodni. Na Lofotach od 9 grudnia do
4 stycznia. I choć może nas to dziwić, to mieszkańcy północnych rejonów Norwegii funkcjonują w tym czasie normalnie. Natomiast turysta szukający zorzy będzie miał zdecydowanie problem z sennością.

Musimy jednak pamiętać, że o ile noc polarna jest zjawiskiem stałym, o tyle w przypadku zorzy potrzebować będziemy trochę szczęścia. Spotkać ją można od końca września do połowy marca, ale najczęściej pojawia się w grudniu.

Pełzające po na niebie mieniące się kolorami (zielone, różowe, fioletowe) światło wygląda jak taneczny spektakl, którego nie da się opisać żadnymi słowami.

Klimat

Ciepły prąd zatokowy Golfsztrom zapewnia dobre warunki klimatyczne Lofotów. Dzięki niemu jest tu zdecydowanie cieplej niż w głębi lądu. Lata nie są tu co prawda upalne, ale zimy również nie są arktyczne. Liczba słonecznych dni porównywalna jest do tych w Polsce, natomiast plany turystów może popsuć dość często padający deszcz.

Raj dla wędkarzy i nie tylko

Lofoty to królestwo dorsza, który przypływa tu na tarło. To też główne źródło utrzymania sporej części mieszkańców archipelagu.

Setki kutrów rybackich wypełniają liczne zatoczki, a suszące się ryby są stałym elementem krajobrazu.

Turyści mogą wynająć łódź lub motorówkę i wybrać się na morze po dobrą kolację. Smak norweskiego świeżego dorsza pozostanie w naszej pamięci na długo.

Znakiem rozpoznawczym Lofotów są głównie czerwone i żółte domki rybackie na palach, zwane rorbu, które po remoncie stanowią klimatyczne bazy hotelowe.

I choć cała Norwegia słynie z pięknych krajobrazów, to jednak Lofoty są magiczne. Tu każdy znajdzie coś dla siebie. To idealne miejsce do pieszych wędrówek, raftingu, nurkowania, surfowania, a także łowienia ryb.

Nie bez powodu National Geographic Traveller umieścił Lofoty wśród trzech najbardziej atrakcyjnych turystycznie archipelagów na Ziemi!